Czym (nie) jest nauka samodzielnego zasypiania

Często słyszę pytania: “Czym właściwie jest nauka zasypiania?”, “Co to jest trening snu dzieci?”.
 
Wokół tematu snu niemowląt i małych dzieci mnożą się mity i niedopowiedzenia, każdy zdaje się mieć opinię na ten temat, tak naprawdę nie znając go. Zagadnienie jest “nośne” i kontrowersyjne, dlatego każdy bloger parentingowy czy portal dla rodziców, w nadziei na wywołanie szumu, wypowiada się (często nieprzychylnie) w kwestii snu dzieci, bo to obecnie popularna kwestia – w końcu nic tak nie spędza snu z powiek (dosłownie) młodym rodzicom 😉
 
Czym więc jest tak naprawdę nauka zasypiania/trening snu?
 
To nic innego, jak stworzenie dziecku dobrego, zdrowego środowiska snu, wprowadzenie odpowiedniej wieczornej rutyny i oddzielenie jedzenia od spania, a w zamian – sprawienie, by dziecko miało pozytywne i znów podkreślę – zdrowe, skojarzenia ze snem i potrafiło się spokojnie oddać w objęcia Morfeusza podczas zasypiania i pobudek bez każdorazowej interwencji rodzica.
 
Często panuje bardzo mylna opinia na temat uczenia dzieci spać. Kojarzy się to z tresurą, w zasadzie głównie z metodą cry-it-out, która jest demonizowana i oskarżana o powodowanie stresu i uszczerbku na więzi u niemowląt. Prawda jest taka, że jest to tylko jedna z wielu metod, które różnią się od siebie długością, dystansem z dzieckiem, ilością przelanych łez, szybkością rezultatów i wieloma innymi aspektami.
 
Oto kilka z metod, z których można skorzystać podczas nauki zasypiania:
 
“Cry it out” – najszerzej znana i mylnie utożsamiana z nauką zasypiania. Zaproponowana przez pediatrę Marca Weissbluth’a, polega na odłożeniu dziecka do łóżeczka (po uprzednim rytuale), wyjściu z pokoju i wróceniu rano. Nie ma co ukrywać, że jest to bardzo stresująca zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica metoda, choć dość skuteczna – po kilku dniach nocne pobudki się kończą
Controlled crying – metoda zaproponowana przez kolejnego lekarza, Richarda Ferbera – polega na pocieszaniu dziecka w pewnych odstępach czasowych, np. Co 3min, potem 5 i kolejno 7.
Podnieś – połóż – metoda wymyślona przez znaną wielu rodzicom Tracy Hogg – kiedy dziecko płacze podnosimy je i odkładamy z powrotem do łóżeczka, kiedy się uspokoi, ale wciąż nie śpi
Stopniowa separacja – powolna rezygnacja z rekwizytów oraz obecności rodzica w procesie zasypiania dziecka
“No cry” – metoda propagowana przez Elisabeth Pantley, której założeniem jest baaardzo powolne rezygnowanie z dotychczasowych przyzwyczajeń dziecka, w tym np. nocnego karmienia piersią – trwa dość długo, nawet kilka miesięcy
 
Metod oraz ich kombinacji jest bardzo wiele, więc każdy rodzic może znaleźć taką, która będzie odpowiednia do jego filozofii rodzicielstwa.
 
O czym jeszcze warto wiedzieć? Nauka zasypiania niemal zawsze spowoduje trochę łez. Wiem, że wielu rodziców wzdryga się na samą myśl o tym, ale jest to nieuniknione. Dlaczego? Ponieważ to jedyna forma komunikacji, jaką dysponują małe dzieci. Wyrażają w ten sposób swoje zdziwienie, dezorientację, niezgodę: “Halo Mamo, jak to? Przecież codziennie zasypiam sobie przy Twojej piersi! Dlaczego dziś nie?!”. Stąd tak ważna jest konsekwencja i trzymanie się raz obranego kursu, aby maluszek szybko “załapał” i zaakceptował nowe zwyczaje.
 
Na koniec chcę dodać, że dla mnie definicja nauki zasypiania jest naprawdę szeroka. Nie ogranicza się do jednej metody. A jej rdzeniem jest stworzenie dziecku zdrowych, odpowiednich dla wieku i potrzeb, nawyków związanych ze snem, tak, aby potrafiło się samo wyciszyć i zasnąć ponownie.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *